Historia prawdziwa -„Puszka Pandory” /Odc. 8

„Puszka Pandory” – To odcinek dla mnie chyba najbardziej emocjonalny, zaraz po tym jak postanowiłem, zaryzykować i ruszyć z całą akcją. Opowiadam w nim między innymi o paradoksie samobójstwa, depresji, miłości której na własne życzenie się pozbyłem. A także trochę w gwoli wyjaśnienia:

Ja, dziewczyna i choroba, o jedną postać za dużo, przynajmniej dla „tamtego mnie”… paranoje, mętlik w głowie, nie ustane pytania bez odpowiedzi i chyba tak naprawdę strach przed odejściem kogoś kogo naprawdę kochałem, w najgorszym momencie leczenia…Wtedy kiedy będę bez włosów, blady, wychudzony… mentalnie na dnie. Wszystko to, a przede wszystkim Ja sam, doprowadziło do naszego rozstania, była to absolutnie moja i tylko moja decyzja. Czy pomogło ? Czy „samemu” było lepiej mierzyć się z chorobą? Dziś wiem, że niekoniecznie, ale dziś to już nie ma znaczenia, pozostaje tylko wyciągnąć kolejną lekcje. Natomiast wtedy choć cholernie bolało, czułem, że tak muszę, że chce żeby tak ważne dla mnie osoby jak mama czy dziewczyna, jak najmniej oglądały mnie walczącego o każde wstanie z łóżka z chorobą. Nie chciałem widzieć w ich oczach tej bezradności którą sam odczuwałem, choć trochę zmniejszyć ból. Może te wszystkie zachowania nie do końca było świadome, ale tak było jest i już chyba zostanie, że zawsze będę robił to co czuje, myślę a osoby mi bliskie zawsze będę starał się chronić, nawet jeśli czasem paradoksalnie trzeba najpierw je „zranić”.

Życie wiele mnie nauczyło, dało solidne i niekiedy brutalne lekcje, właściwie to nic odkrywczego bo cały czas czegoś się uczymy. Ja dziś jestem wdzięczny za wszystko co mam. Ale wcale nie ze wszystkiego jestem dumny a tych których w tamtym momencie, odrzuciłem po prostu przepraszam, widocznie nie byłem na tyle dojrzały, choć wydawało mi się, że i tak jestem, żeby postąpić inaczej…

Reakcja osób mnie otaczających na moje „problemy z głową” i szalenie ważne wsparcie jakie mi wtedy dali w sposób wcale tak nie oczywisty jak mogłoby się wydawać. Dziś wiem, że było warto i jestem Wam wszystkim mega wdzięczny, ale też dumny z siebie, że jednak wytrzymałem i teraz wiem, że było warto! I już na koniec odkreślenie wszystkiego grubą kreską. Nowa „karta”, którą zapisuje do dziś…

Zapraszam Was raz jeszcze do lajkowania, komentowania i udostępniania strony, fanpage’a. Daje to dużą siłę i motywacje do działania a także pomaga innym dotrzeć do bloga. Pozdro i miłego oglądania!

#maciasblog #WiaraGwarancjąSukcesu #Historiaprawdziwa

Leave a Reply

Your email address will not be published.